Dear Diary,
W poprzednim tygodniu bardzo nie chciało mi się iść do szkoły. Znowu będą nudzić i jeszcze każą pisać klasówki albo będą pytać. Brr!!! Tymczasem w domu można pograć na komputerze, pooglądać telewizję lub posłuchać muzyki. Tylko ktoś wspominał, że może w szkole będzie zadyma.

Zadyma to była, ale na dworze. Nieźle nas przewiało zanim dotarliśmy do szkoły. Ale im zimniej było za oknami, tym w szkole temperatura rosła. Siedzieliśmy sobie pod lipą, gdzie słońce miało nas nie dojść. No, może nie dosłownie, bo ta lipa to była prawdziwa lipa, czyli tak na niby, ale drzewo wyszło urokliwe. I to całe z naszych wierszy. Podobno już
niektóre przełożone są na angielski. (Widocznie nad panią Miler krążyła jak zwykle muza.) Ci z parteru okazali się sprytniejsi i zrobili drzewo - też po angielsku, ale familijne. Trzeba przyznać, że całkiem nieźle im to wyszło. (Ale jak miało im nie wyjść, gdy uczy ich pani Augustyn)


Za oknami zima a w szkole zrobiło się nagle bardzo gorąco. Czy można sobie wyobrazić większy hałas niż jest normalnie na przerwach. Okazuje się, że można i to za sprawką świętego. Niejakiego Mikołaja. Ale z takim to nigdy nie wiadomo. A nuż przyniesie jednak zamówiony listownie prezent? To był najmilej witany gość, który przewędrował cały parter. Wyżej wędrowało więcej mikołajów, ale już bez worka pełnego cukierków. Za to od poniedziałku każdy mógł sam kupić sobie coś słodkiego, bo tradycyjnie pojawił się kiermasz ciastek. Nic nie wywołało takiego uśmiechu, jak widok tylu różnych ciastek pieczonych przez mamy, babcie lub nawet osobiście. A wszystko po to, aby w niedalekiej przyszłość nad szkołą załopotał sztandar. Może z określeniem wysokości łopotania sztandaru to lekka przesada, ale sztandar pojawił się w życiu szkolnym, choć to dopiero jest jego wizja. Czwartek zapowiadał się ciekawie, ponieważ na lekcji podglądała nas kamera. Myśleliśmy, że pani Sobol chce udokumentować trudne warunki pracy nauczyciela. Ale nie. Poinformowano nas, że mamy wystąpić w międzynarodowym filmie pod tytułem „Lekcja matematyki.”
Tak naprawdę mieliśmy odgrywać role aniołków, ponieważ film jest jak najbardziej szkolny, ale został zrobiony specjalnie dla zagranicznych partnerów z programu Comenius. (Nie wiem, bo u nas taki nie leci.) Nie mieliśmy czasu nad tym zastanawiać się. Pani rozdała nam domino matematyczne i zaczęły się schody. Ale i tak wszyscy wygraliśmy. A piątek był wyjątkowy. Cała szkoła mogła podziwiać talenty wyłowione przez panią Kaczmarczyk. Trzeba przyznać, że co niektórzy bardzo nas zaskoczyli. Wyglądają tak normalnie, a jak zaczną śpiewać lub wywijać czy nawijać to od razu widać, że mają talent. I wszyscy nauczyciele rozpływają się nad nimi. A może by tak poszukać czy i u mnie gdzieś jakiś talent nie zapodział się? Taki mały, ukryty talencik. Choć jeden. A szkoła już jest od tego, aby rozrósł się mój talent i rozkwitł , jak …To muszę znaleźć jakieś interesujące porównanie.
A następny tydzień w szkole równie zapowiada się ciekawie tylko bardziej w stylu horroru. Próbne egzaminy!

100_4399.JPG
The Winter Tree
DSC00162.JPG
The Poetry Tree
DSC00086.JPG
My Family Tree
DSC00092.JPG
Santa
DSC00093.JPG
We were very nice girls, Santa

In_Lesson.JPG


It_must_be_here.JPG
They have a talent for ....

DSC00126.JPG


DSC00141.JPG


DSC00142.JPG


100_4384.JPG


















































DSC00093.JPG